Moje przytomne dziecko zapytało się mnie dnia wczorajszego
- Mamo jak Ciocia Edzia się wścieknie to przychodzi Bogusia , a kto przychodzi jak Ty się wściekniesz ?
Padła krótka odpowiedź
- Przychodzi zimna sucz .
O przygodach Cioci Edzi polecam www.antologiaosobista.blogspot.com
Świat według Stara
wtorek, 17 listopada 2015
środa, 12 sierpnia 2015
Świat zwierząt zawsze mnie zadziwia cz 2
http://www.tygodnik7dni.pl/bobry-zaatakowaly-kierowce-motoroweru-2014,03,28.html
Jak wszem i wobec wiadomo nad Pasłęką żyją bobry ,są prawdziwe żeremia.Czasami te bory zapędzają się nawet do naszego strumyczka i próbują zrobić sobie na nim domek ale coś im tak nie wychodzi i zawsze z żalem stwierdzałam że trudno bobra zobaczę pewnie tylko na zdjęciach a w życiu nie dam rady.Taka myśl żalu pełna kwitła we mnie aż do momentu kiedy pojechałam do moich znajomych który gospodarstwo graniczy z rzeką Pasłęką.
Wielkie poruszenie zastałam wchodząc w znajomy dom.
grzecznie zapytałam
- Marysiu co się stało Witkowi bo tak jakoś dziwnie wzrok ma rozbiegany.?
Marysia na to moje pytanie zaczęła się śmiać i usłyszałam odpowiedź
- Niech Witek sam Ci opowie
Witek to starszy,drobniutki, szczuplutki Pan z dużą brodą taką że jak człowiek rozmawia to wydaje mu się że rozmawia z brodą.
- Bobry ,bobry niech je szlag trafi
na co ja zaperzyłam się
-no coś Ty??Jak to szlag ??Przecież one takie fajne .
- Taaa fajne robią tamy zalewa mi łąki ,szkodniki jedne .
-Witku a może te tamy trzeba rozwalić?? to wyniosą się dalej - odpowiedziałam już mniej pewna swoich racji
- Toż właśnie poszedłem zobaczyć czy coś mogę zrobić.Szedłem sobie spokojnie dróżką a tu nagle znalazłem się w dziurze tak po pas ,odsłoniła się reszta jamy ,ja patrzę a tam siedzi taki sukinkot i patrzy mi w ślepia .
- no i co się stało ???dalej - pytam
- Jak to co ,ja wrzeszczę ,on piszczy a potem nie pamiętam jak znalazłem się w domu .
No to z Marysią zaczęłyśmy się kulać ze śmiechu .
- Znaczy się nie przypadliście sobie do gustu - stwierdziła Marysia
- Marysia jak by Ci kto wpadł bez zapowiedzi do domu niszcząc dach też jakoś byś szczęśliwa nie była- stwierdziłam
i dalej w śmiech .
Witek wstał pod nosem burknął
-głupie baby się śmieją ale jak ja tak szybko doleciałem do domu to się sam zastanawiam ?
Na to Marysia
-Wrzask niezadowolonego bobra dodał Ci skrzydeł niech się redbull schowa.

http://dinoanimals.pl/zwierzeta/bobr-ziemnowodne-zwierze/
piątek, 7 sierpnia 2015
Star a autorytety
Siedzę i myślę ( tak mi się wydaje przynajmniej ) i ponieważ czeka mnie poważna rozmowa z osobami które koniecznie chciały by mieć autorytet wszechświatowy , a mi w nich baruje takie cini cini .
Jak to jest w moim życiu starowskim z autorytetami ?Kto i dlaczego może liczyć na to to że pójdę za nim w ogień i wodę .
I tak mi się przypominają lata szkolne , kiedy to szkoła była inna niż obecnie .
Wielkie poważanie miała u mnie pani Buczyńska ( znalazłam Jej zdjęcie http://www.sp15olsztyn.usr.pl/powitanie1/historia_szkoly2/inf/konkurs.html ) od biologii ponieważ raczyła nas opowieściami dzikimi które od tematu lekcji np dżdżownica po przez knieje i dąbrowy docierała do tematu tajemnic wszechświata . Piękno Jej wypowiedzi ,barwa głosu , gesty ,mimika zostały ze mną na długo .
Chyba to był mój pierwszy autorytet , robiliśmy co sobie tam umyśliła z lekkością i bez przymusu ,takiego wiecie szkolnego .
Następnie miała przyjemność poznać przez "przypadek " Marka Kotańskiego
Zdjęcie z Jarocina 1988 rok
który gościł w Olsztynie z jakimiś pogadankami i okazało się wtedy że mój Tata siedział z Nim dosłownie w jednej ławie szkolnej i stąd miałam przyjemność osobiście poznać Pana Marka , powiem szczerze - szczylówą byłam wtedy i wiem tylko że bezpośredniość "Kotana " zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie , ta postawa społecznika i walczącego o młodych ludzi posiała we mnie ziarno przyglądania się światu z takiej właśnie pozycji
Były dwie osoby których piętno czuję do dziś :
Jedną z Nich był mÓj Dziadek Janusz Patrzykont http://www.gimgolina.pl/?page_id=4617 który na zawsze będzie mi się kojarzył z wycieczkami do Kina Dworcowego ( już nie istnieje ) w Olsztynie całej bandy z podwórkowego trzepaka z Nim jako opiekunem . To były czasy a tak prywatnie to chyba po Nim mam inklinacje do walki i nie poddawania się w różnych momentach i wydarzeniach .
Bezdyskusyjnym autorytetem lat już młodzieżowych była dla mnie Maria Łopatkowa https://pl.wikipedia.org/wiki/Maria_%C5%81opatkowa , na pewno czytają tego bloga osoby które pamiętają nasze wyprawy na Pilsko albo rozrabianie w pobliskim harcerskim obozie a Ciocia Maria pisała kolejne strony książek na piętrze w Sopotni . Ta osoba odcisnęła na mnie piętno społecznika z którego w dzisiejszych czasach muszę się leczyć . Kto chce poznać klimaty w jakich mogłam dorastać winien sięgnąć po książkę Mari Łopatkowej " Nasz cudzy świat " - tytuł wymyśliliśmy na spółkę z Andrzejem Brańką . To były czasy aż się chce pamięciom wracać .
Jak to jest w moim życiu starowskim z autorytetami ?Kto i dlaczego może liczyć na to to że pójdę za nim w ogień i wodę .
I tak mi się przypominają lata szkolne , kiedy to szkoła była inna niż obecnie .
Wielkie poważanie miała u mnie pani Buczyńska ( znalazłam Jej zdjęcie http://www.sp15olsztyn.usr.pl/powitanie1/historia_szkoly2/inf/konkurs.html ) od biologii ponieważ raczyła nas opowieściami dzikimi które od tematu lekcji np dżdżownica po przez knieje i dąbrowy docierała do tematu tajemnic wszechświata . Piękno Jej wypowiedzi ,barwa głosu , gesty ,mimika zostały ze mną na długo .
Chyba to był mój pierwszy autorytet , robiliśmy co sobie tam umyśliła z lekkością i bez przymusu ,takiego wiecie szkolnego .
Następnie miała przyjemność poznać przez "przypadek " Marka Kotańskiego
Zdjęcie z Jarocina 1988 rok
Były dwie osoby których piętno czuję do dziś :
Jedną z Nich był mÓj Dziadek Janusz Patrzykont http://www.gimgolina.pl/?page_id=4617 który na zawsze będzie mi się kojarzył z wycieczkami do Kina Dworcowego ( już nie istnieje ) w Olsztynie całej bandy z podwórkowego trzepaka z Nim jako opiekunem . To były czasy a tak prywatnie to chyba po Nim mam inklinacje do walki i nie poddawania się w różnych momentach i wydarzeniach .
Bezdyskusyjnym autorytetem lat już młodzieżowych była dla mnie Maria Łopatkowa https://pl.wikipedia.org/wiki/Maria_%C5%81opatkowa , na pewno czytają tego bloga osoby które pamiętają nasze wyprawy na Pilsko albo rozrabianie w pobliskim harcerskim obozie a Ciocia Maria pisała kolejne strony książek na piętrze w Sopotni . Ta osoba odcisnęła na mnie piętno społecznika z którego w dzisiejszych czasach muszę się leczyć . Kto chce poznać klimaty w jakich mogłam dorastać winien sięgnąć po książkę Mari Łopatkowej " Nasz cudzy świat " - tytuł wymyśliliśmy na spółkę z Andrzejem Brańką . To były czasy aż się chce pamięciom wracać .
Ciocia Maria Łopatkowa
Rozprawiałam się z przeszłością a kto dzisiaj może być autorytetem dla 50 letniej kobiety po przejściach ?
Chyba nikogo nie zdziwi osoba Jerzego Owsiaka który jest nieustająco dla mnie autorytetem, daję na orkiestrę co roku bo tak po prostu trzeba i już , nic więcej nie trzeba tłumaczyć .
Drugą osobą jest Michał Wawrzyniak
Guru kultury i pomysłodawca trasy hejtbasters oraz innych wieluuuu rzeczy , wystarczy przyjrzeć się Jego działalności aby stwierdzić że jest tak jak i pozostali wymienieni tutaj osobą kontrowersyjną - tylko że ja mam starowskie prawo wyboru kto jest DLA mnie autorytetem
Specjalnie umieściłam to zdjęcie ,ponieważ Michał sam przyznaje się do tego że młodość miał durną i chmurną i to zdjęcie jakoś mi pasuje ;) .
Podsumowując moimi starowskimi autorytetami są społecznicy , indywidualiści, kontrowersyjne postaci , działający na wielką skalę .
Jest jedna jedyna rzecz która decyduje o tym że stają się moimi autorytetami
INSPIRUJĄ MNIE
Za inspirację pójdę w ogień i wodę . Stwierdzam że jak kto ode mnie czegoś chce to musi mnie inspirować wszelkie próby manipulacji , odwoływania się do tego że coś powinnam i inne najnormalniej w świecie albo przyniosą mierny efekt albo nie przyniosą go w ogóle .
Chcesz coś od Stara = Zainspiruj go
Ot takie tam przemyślenia starowskie ;)
Z uśmiechem Ewa .
piątek, 31 lipca 2015
Jelenia Góra kontra reszta świata czyli podróże Gustlika dookoła nocnika cz1
Będąc dziecienciem szkolnym nie miałam żadnych problemów z nauką może po za fizyką która nie za bardzo dochodziła do mojej głowy cała reszta nie sprawiała mi żadnych trudności .
Natomiast moje podejście do geografii na stare lata zaprzecza przysłowiu " czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci " .
Z wiekiem zauważyłam że tak na prawdę mogę jadąc do Kalisz dojechać do Kielc bo tam właśnie umawiałam się na nocleg w związku ze szkoleniem w Kaliszu .
Błogosławię UFO które podarowało ludzkości GPS ponieważ to chociaż w małej części ułatwia mi znalezienie drogi do domu .
Zaczełam zastanawiać się kiedy nastąpiło tak wielkie tąpnięcie w mej geograficznej części mózgu i znalazłam punkt " zero" nie mylić z pacjentem " zero "
Zaprzyjaźniona ze mła osoba udałą się w daleką podróż do Jemenu i podczas pobytu w tamtejszych stronach wykonała telefon do mnie , rozmowa przebiegła mniej więcej tak
- Dżolanta gdzie jesteś , dalej w Jeleniej Górze czy już w Polsce ?
nastała wiekopomna cisza i padło pytanie
- Dlaczego w Jeleniej Górze ??Skąd Ci przyszłą do głowy Jelenia Góra ?
- Dżolanta bo ja nie pamiętam gdzie żeś się udała za tą granicę tylko kojarzy mi się że to była nazwa na J więc co to za różnica ? W końcu cały świat leży koło Jeleniej Góry , kwestia wielkości koła .
-Ewa to New York też koło Jeleniej Góry??
Wyobraziłam sobie zdziwienie malujące się Jej głosem na twarzy .
- Dżolanta , no pewnie że tak , wbijasz cyrkiel w Jelenią Górę i kręcisz koło tak żeby ołówek przeleciał przez New York. Tym sposobem cały świat jest koło Jeleniej Góry .
Zastanawiam się nad sobą , już nie długo jadę do Kaliningradu ,hm który nota bene też leży koło Jeleniej Góry , ale będę się musiała mocno pilnować ponieważ mój GPS nie m Rosji w swej pamięci a w końcu Kamczatka to tylko trochę dalej od Jeleniej Góry a też na K ;)
Tyle że ryzykuję że takich mieszkańców będę się pytać o drogę ;)
Natomiast moje podejście do geografii na stare lata zaprzecza przysłowiu " czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci " .
Z wiekiem zauważyłam że tak na prawdę mogę jadąc do Kalisz dojechać do Kielc bo tam właśnie umawiałam się na nocleg w związku ze szkoleniem w Kaliszu .
Błogosławię UFO które podarowało ludzkości GPS ponieważ to chociaż w małej części ułatwia mi znalezienie drogi do domu .
Zaczełam zastanawiać się kiedy nastąpiło tak wielkie tąpnięcie w mej geograficznej części mózgu i znalazłam punkt " zero" nie mylić z pacjentem " zero "
Zaprzyjaźniona ze mła osoba udałą się w daleką podróż do Jemenu i podczas pobytu w tamtejszych stronach wykonała telefon do mnie , rozmowa przebiegła mniej więcej tak
- Dżolanta gdzie jesteś , dalej w Jeleniej Górze czy już w Polsce ?
nastała wiekopomna cisza i padło pytanie
- Dlaczego w Jeleniej Górze ??Skąd Ci przyszłą do głowy Jelenia Góra ?
- Dżolanta bo ja nie pamiętam gdzie żeś się udała za tą granicę tylko kojarzy mi się że to była nazwa na J więc co to za różnica ? W końcu cały świat leży koło Jeleniej Góry , kwestia wielkości koła .
-Ewa to New York też koło Jeleniej Góry??
Wyobraziłam sobie zdziwienie malujące się Jej głosem na twarzy .
- Dżolanta , no pewnie że tak , wbijasz cyrkiel w Jelenią Górę i kręcisz koło tak żeby ołówek przeleciał przez New York. Tym sposobem cały świat jest koło Jeleniej Góry .
Zastanawiam się nad sobą , już nie długo jadę do Kaliningradu ,hm który nota bene też leży koło Jeleniej Góry , ale będę się musiała mocno pilnować ponieważ mój GPS nie m Rosji w swej pamięci a w końcu Kamczatka to tylko trochę dalej od Jeleniej Góry a też na K ;)
Tyle że ryzykuję że takich mieszkańców będę się pytać o drogę ;)
![]() |
| www.stolicapodrozy.pl |
środa, 29 lipca 2015
Świat zwierząt zawsze mnie zadziwia cz 1
Do niedawna zawsze w gospodarstwie stał ogier w celu prokreacji.Mój małżon oddalił się w celu pomocy przy koniach na jakieś 3 miesiące do niemieckiego gospodarstwa.Pewnego dnia do drzwi zapukał znany mi daleki sąsiad Mikołaj
- Jest Wojciech
- Nie ma ,a o co chodzi ??
- O kurcze a kiedy będzie ??bo mam klacz do pokrycia .
- Będzie za dwa miesiące ale co chcesz żeby Wojtek krył Twoją klacz??
- No nie ,nie Wojtek tylko ogier.
- Ogier nie pojechał z Wojtkiem jest w stajni,przywieź kobyłę to ją pokryje.
Za dwa dni przyjechał i przywiózł klacz ,dałam bandaż i mówię :
- Zabezpiecz ogon i zaczep tam.
Popatrzyłam - zawiązał ogon bandażem,zaczepił kobyłę ,no to się oddaliłam po ogiera .Chłopiec jak to każdy facet wiedział co się święci ,wyszedł z boksu tańcząc,gnąc kark,prawie w prisudach.Wychodzimy na podwórze kobyła jest ,ciągnik z dwukółką do wożenia zwierząt jest ,Mikołaja nie ma.Rozglądam się nie widzę Go ,no dobra trzeba pokryć .
Nasz chłopiec poniział kobyłę ,po podwalał się zrobił spokojnie co swoje ,no i grzecznie post factum na uwiązie poszedł za mną wiedząc że w stajni miskę owsa za starania dostanie.
Obrządziłam ogiera ,wychodzę na podwórko a tu Mikołaj pakuje klacz na dwukółkę ,no to ja do Niego
-Mikołaj gdzie byłeś a jak by pomoc była potrzebna ?
- No coś Ty, ja się boję!
- Ale czego się boisz?
-No ,ogiera ,dziwię się że Ty się nie boisz.
- Mikołaj ale co ??boisz się że ogier się pomyli??Ja się nie boję że się pomyli akurat w tym temacie mam świadomość że wie co robi.
Pojechał ,tyle że od tamtej pory dziwnie na mnie patrzy ale miałam rację nasz chłopiec nigdy się nie pomylił,wiedział co robi
Ot takie mądre bydle
- Jest Wojciech
- Nie ma ,a o co chodzi ??
- O kurcze a kiedy będzie ??bo mam klacz do pokrycia .
- Będzie za dwa miesiące ale co chcesz żeby Wojtek krył Twoją klacz??
- No nie ,nie Wojtek tylko ogier.
- Ogier nie pojechał z Wojtkiem jest w stajni,przywieź kobyłę to ją pokryje.
Za dwa dni przyjechał i przywiózł klacz ,dałam bandaż i mówię :
- Zabezpiecz ogon i zaczep tam.
Popatrzyłam - zawiązał ogon bandażem,zaczepił kobyłę ,no to się oddaliłam po ogiera .Chłopiec jak to każdy facet wiedział co się święci ,wyszedł z boksu tańcząc,gnąc kark,prawie w prisudach.Wychodzimy na podwórze kobyła jest ,ciągnik z dwukółką do wożenia zwierząt jest ,Mikołaja nie ma.Rozglądam się nie widzę Go ,no dobra trzeba pokryć .
Nasz chłopiec poniział kobyłę ,po podwalał się zrobił spokojnie co swoje ,no i grzecznie post factum na uwiązie poszedł za mną wiedząc że w stajni miskę owsa za starania dostanie.
Obrządziłam ogiera ,wychodzę na podwórko a tu Mikołaj pakuje klacz na dwukółkę ,no to ja do Niego
-Mikołaj gdzie byłeś a jak by pomoc była potrzebna ?
- No coś Ty, ja się boję!
- Ale czego się boisz?
-No ,ogiera ,dziwię się że Ty się nie boisz.
- Mikołaj ale co ??boisz się że ogier się pomyli??Ja się nie boję że się pomyli akurat w tym temacie mam świadomość że wie co robi.
Pojechał ,tyle że od tamtej pory dziwnie na mnie patrzy ale miałam rację nasz chłopiec nigdy się nie pomylił,wiedział co robi
Ot takie mądre bydle
piątek, 24 lipca 2015
Dialogi na 4 nogi cz. 1
W dniu 20 09 2011 odbyłam ze swym dziecięciem takową rozmowę , za każdym razem kiedy czytam to śmieję się nawet nie profilaktycznie
Wiozę rano dziecię do szkoły
Cisza w aucie ,niepokojąca cisza,cisza taka że ho ho ,nie wytrzymałam
-Synu o czym dumasz ???
- Mamo ja to bym nie chciał mieć endoprotezy
Kulki w głowie zaczęły latać z niepokojącym furgotem
- Dziecię ale co jest ??boli Cię staw ???skąd taka myśl u Ciebie z rana??
-Mamo ja nie chcę być operowany bez znieczulenia całkowitego bo potem będą mieli ubaw w psychiatryku
Kulki ruszyły z prędkością światła
- Syneczku ale co się dzieje ?????
-Mamo bo wiesz izba skarbowa nie będzie chciała żeby mnie znieczulili całkowicie to potem będzie miał problem szpital psychiatryczny a wiadomo czy będą chcieli zapłacić za mój pobyt
- Synek wszystko rozumiem ale dlaczego izba skarbowa ??????????
a oczy miałam jak pięciozłotówki
- No mamo a kto zabiera pieniądze z podatków???
- Synku no skarbówka ale to trafia do budżetu a potem rozdzielają , a po za tym wiesz że będę wisiała u klamek wszelakich żebyś miał to co najlepsze ??
- Acha mamo ,no dobrze to ja mogę mieć tę endoprotezę
- Synku ale boli Cie coś ,czynnik może podamy??
- Nie mamo ja tak profilaktycznie się martwiłem
trzasną drzwiami i poszedł do szkoły ,a ja zostałam w aucie profilaktycznie zaskoczona izbą skarbową.
środa, 22 lipca 2015
Zagięcie czasoprzestrzeni według Stara
Ucieszona jak norka zajechałam do Lidzbarka Warmińskiego w piątek godzina około 13 iiii spojrzałam na parking .
- hm, jakoś pusto zakołatało mi w głowie .
Nie przejmując się weszłam do hotelowego holu i z uśmiechem na gębie zapytałam
- Czy już prezesostwo się zameldowało ??
Otrzymałam krótką odpowiedź
- Nie
Coś kliknęło mi w głowie , ale jeszcze na spokojnie myśląc sobie że pewnie zaraz się zjawią i zacznie się szkolenie ,usiadłam w fotelu a ponieważ głowa nie miała co robić to umieszczony w niej rozum ( podobno) zaczął samoczynnie odwalać pracę do której go powołano .
- hm zaraz zaraz szkolenia i wszelkie tego typu rzeczy odbywają się ( na tamten czas ) zawsze w sobotę i niedzielę , czy ja na prawdę czegoś nie pokiełbasiłam ? No to może zadzwonię do dziewczyn bo siedzą jeszcze w biurze to się dowiem .
I jak dziecię niewinne wyszłam przed hotel i dzwonię i dzwonię i zajęte i zajęte , na moje szczęście posiadam prywatne komórki więc użyłam takiego numeru.
- Kochanieńka powiedz mi kiedy jest szkolenie ?
i usłyszałam odpowiedź która wprawiła mnie po raz pierwszy w życiu w lekki herc klekot
- No właśnie ruszamy spod biura , więc będziemy gdzieś za 3 godziny na miejscu .
Wtedy zdałam sobie sprawę z pomyłki która popełniłam
Nie piątek ale normalnie sobota - niedziela ,na moje szczęście nikt nie mógł być na tym szkoleniu i nie musiałam kombinować co tu zrobić z osobami które zakręciłam według swojego " widzi mi się "
Spokojnie pojechałam do domu i przyjechałam w sobotę .
Poniosłam jednak konsekwencję swojej nie uważności ponieważ cały dom ustawiłam że wracam w sobotę i niestety musiałam zrezygnować z całej niedzieli .
Od tamtej pory ciut się zmieniło ,jednak ostatnio znowu wmawiałam że spotkanie jest 15 na całe szczęście nauczyłam się wtedy sprawdzania siebie i okazało się że jest 17 .
Nauka nie idzie w las ( podobno ) czasami jednak kluczy po wertepach
- hm, jakoś pusto zakołatało mi w głowie .
Nie przejmując się weszłam do hotelowego holu i z uśmiechem na gębie zapytałam
- Czy już prezesostwo się zameldowało ??
Otrzymałam krótką odpowiedź
- Nie
Coś kliknęło mi w głowie , ale jeszcze na spokojnie myśląc sobie że pewnie zaraz się zjawią i zacznie się szkolenie ,usiadłam w fotelu a ponieważ głowa nie miała co robić to umieszczony w niej rozum ( podobno) zaczął samoczynnie odwalać pracę do której go powołano .
- hm zaraz zaraz szkolenia i wszelkie tego typu rzeczy odbywają się ( na tamten czas ) zawsze w sobotę i niedzielę , czy ja na prawdę czegoś nie pokiełbasiłam ? No to może zadzwonię do dziewczyn bo siedzą jeszcze w biurze to się dowiem .
I jak dziecię niewinne wyszłam przed hotel i dzwonię i dzwonię i zajęte i zajęte , na moje szczęście posiadam prywatne komórki więc użyłam takiego numeru.
- Kochanieńka powiedz mi kiedy jest szkolenie ?
i usłyszałam odpowiedź która wprawiła mnie po raz pierwszy w życiu w lekki herc klekot
- No właśnie ruszamy spod biura , więc będziemy gdzieś za 3 godziny na miejscu .
Wtedy zdałam sobie sprawę z pomyłki która popełniłam
Nie piątek ale normalnie sobota - niedziela ,na moje szczęście nikt nie mógł być na tym szkoleniu i nie musiałam kombinować co tu zrobić z osobami które zakręciłam według swojego " widzi mi się "
Spokojnie pojechałam do domu i przyjechałam w sobotę .
Poniosłam jednak konsekwencję swojej nie uważności ponieważ cały dom ustawiłam że wracam w sobotę i niestety musiałam zrezygnować z całej niedzieli .
Od tamtej pory ciut się zmieniło ,jednak ostatnio znowu wmawiałam że spotkanie jest 15 na całe szczęście nauczyłam się wtedy sprawdzania siebie i okazało się że jest 17 .
Nauka nie idzie w las ( podobno ) czasami jednak kluczy po wertepach
Subskrybuj:
Posty (Atom)






